1 Radosław Jóźwiak O czym nie chciał napisać redaktor

May 9, 2018 | Author: Anonymous | Category: N/A
Share Embed


Short Description

Download 1 Radosław Jóźwiak O czym nie chciał napisać redaktor...

Description

Radosław Jóźwiak O czym nie chciał napisać redaktor Kącki? Niespełna miesiąc temu w Gazecie Wyborczej pojawił się artykuł Macieja Kąckiego poświęcony relacjom polsko – żydowskim pt. „Co, ja będę z Żydami mieszkał?”. Artykuł wywołał szereg komentarzy krytycznych w naszym mieście, a Burmistrz Miasta wystosował oświadczenie w którym poddał krytyce treść artykułu, która jego zdaniem w złym świetle stawia zarówno władze miasta jak i całą społeczność węgrowską i wyrządza wiele szkody odradzającym się dobrym relacjom polsko –żydowskim. Redakcja Gazety Wyborczej odpowiedziała listownie, że nie znajduje podstaw do podważania treści artykułu oddalając zarzuty skierowane pod jego adresem. Jako osoba zajmująca się przeszłością miasta, byłem cytowany na szpaltach artykułu. Po przeczytaniu artykułu zamieściłem swój krytyczny komentarz co do treści artykułu i nadużyć w związku z moimi dwoma wypowiedziami na forum węgrowskim i uznałem za stosowne podzielić się swoimi krytycznymi uwagami na temat artykułu na sesji Rady Miasta. Sprawa mam nadzieję znajdzie swój korzystny dla mnie finał, w postaci sprostowania na łamach GW. Uwag krytycznych do artykułu mam wiele, ale gruntowna, wielopłaszczyznowa polemika z artykułem redaktora Kąckiego zajęłaby kilkanaście stron tekstu. Jako historyk skoncentruję się na jednym tylko zagadnieniu związanym z wojenną grabieżą zwłok, a i tak jest o czym pisać. Po szczegółowym zapoznaniu się ze źródłami, które cytował pan redaktor, okazało się że celowo potraktował je w sposób selektywny z ewidentną szkodą dla prawdziwego obrazu postawy mieszkańców Węgrowa wobec tragedii jaka spotkała żydowskich współmieszkańców miasta. Dzięki uprzejmości wnuczki pana Władysława – pani Hanny Kołodziej (moje serdeczne podziękowania dla Pani Hanny w imieniu własnym i mieszkańców Węgrowa) na stronie internetowej: www.węgrow info, można przeczytać relację cytowanego w artykule Władysława Okulusa pt: Największa tragedia w dziejach Węgrowa. Postanowiłem wiec dokonać analizy porównawczej treści artykułu i opublikowanymi wspomnieniami pana Władysława, wzbogacając je posiadaną przez siebie wiedzą w tym temacie. Zdaję sobie sprawę, że dla osoby nie znającej treści publikacji GW i wspomnień pana Okulusa lektura mojego artykułu może być w pewnych fragmentach zbyt hermetyczna. Z treścią jednej i drugiej publikacji można się zapoznać na stronie internetowej www.węgrow

1

info, i samemu dokonać porównania, tak jak ja to zrobiłem. Najbardziej kontrowersyjny fragment reportażu zacytowałem w całości. Analizę krytyczną zacznę jednak od innej cytowanej relacji. Redaktor Kącki umieszcza wielki na dwie szpalty tytuł: Co ja z tymi Żydami nie będę mieszkał, i w swojej publikacji przytacza historię z wykorzystanym cytatem: Rubin Bird Żyd z Węgrowa po wyzwoleniu jak pisze we wspomnieniach, wyszedł z kryjówki z rodziną i poszedł do Okulusa, który w tym czasie bo jego dom zajął polski bednarz:,,Okulus kazał bednarzowi oddać mieszkanie, a on zaczął biadolić – gdzie ja teraz pójdę? Mam pięcioro dzieci” –wspomina Bird. Na propozycję żeby zamieszkali wspólnie, bednarz oburzył się: ,,co ja będę z Żydami mieszkał?” Burmistrz – jak pisze Bird wyzwał bednarza od chamów i kazał się wyprowadzić. Tę scenę we wspomnieniach potwierdza Okulus. Już tu po zapoznaniu się z oryginałem znajdziemy pominięcie istotnego szczegółu. Przytoczoną i podkreśloną w temacie tytułem historię znaleźć można w opublikowanym w Internecie artykule Wiesława Theissa: Między Węgrowem a Caracas. O korespondencyjnym dialogu w poznawaniu polsko-żydowskiej przeszłości. W wersji Kąckiego została ona okrojona, bez podania istotnej informacji że bohater historii - bednarz, który nie chciał mieszkać z Żydami, słusznie zbesztany przez Okulusa: zaczął przepraszać burmistrza. Prosił o kilka dni czasu na przeprowadzkę. Cytowane przeze mnie zdania, osłabia jednoznacznie pejoratywny obraz bednarza: przeprosił, obiecał się wyprowadzić - w artykule to zdanie pominięto. Skoro wypowiedź bednarza miała być wywindowana na tytuł artykułu miał pozostać stuprocentową esencją chama. Wbrew temu, co pisze Kącki – Okulus we wspomnieniach nie potwierdza ani słowem tej historii. Pisze on tylko:( cytuję w oryginale) 9 sierpnia 1944 r. do Węgrowa wkroczyły wojska radzieckie. Żydzi którym udało się uratować wrócili do miasta. Wszyscy przyszli do mnie i ze wzruszeniem dziękowali za dawną pomoc oraz prosili o pomoc napierasze dni, zanim się jako tako urządzą. Otrzymali mieszkania i żywność. Ogółem było ich kilkanaście osób. Ani słowa o sprzeczce z bednarzem, która jak twierdzi autor artykułu powinna się we wspomnieniach znaleźć. Można też było napisać, że miasto udzieliło wszechstronnej pomocy ocalałym Żydom. Tymczasem w reportażu nie znajdziemy o tym ani słowa. Najwięcej swoistego slalomu redaktora Kąckiego w omijaniu istotnych informacji miało miejsce

w kontrowersyjnym fragmencie tekstu poświęconemu likwidacji getta i

ograbianiu zwłok. Kącki cytuje Okulusa, który zwrócił uwagę na postawę społeczeństwa polskiego podczas tych dramatycznych wydarzeń. 2

W jego artykule wyczytamy: Okulus dzieli wtedy Węgrowian na trzy grupy. Pierwsza - ci którzy pomagali Żydom. Druga - ,,elementy faszyzujące” nie współdziałali, ale wyrażali aprobatę dla szykan i likwidacji. Trzecią grupę opisuje Okulus w scenie po likwidacji getta.: ,,Niemcy kazali mi usunąć trupy z miasta. Martwiłem się , że Polacy będą wykręcać się od tej czynności. Byłem w błędzie. Były furmanki i byli ludzie. Zgłaszali się ochotniczo i z własnej inicjatywy. Nasze hieny wywęszyły żer w postaci obuwia, odzieży i możliwości znalezienia pieniędzy przy zabitych. Dla ludności żydowskiej był ta to tragedia biologiczna, dla ludności polskiej moralna”. Wrócę do charakterystyki postaw Polaków wyrażonej przez Okulusa i zacytuję w całości jego słowa: Grupa pierwsza, najliczniejsza,, nie tylko okazywała Żydom współczucie, ale i pospieszyła im z pomocą, ukrywając ich i dostarczając żywność, choć groziło to śmiercią. Rozumiem że można skrócić tekst dla potrzeb artykułu, ale dlaczego słowo ,,najliczniejsza” – jako wyraz liczebności ,,dobrych węgrowian” gdzieś ulotniło się jak kamfora? U Kąckiego w artykule ….Trzecią grupę Okulus opisuje, w scenie po likwidacji getta …i od razu opisuje wozaków, którzy zgłosili się do wywożenia zwłok podczas transportu. Czy Okulusowi chodziło rzeczywiście o ludzi dokonujących grabieży zwłok po likwidacji getta ? ….czy raczej zgodnie z tym co znajdziemy we wspomnieniach, jako grupa trzecia występuje kilku strażaków, którzy współpracowali z Niemcami w trakcie likwidacji getta. Wozacy w tekście Okulusa są opisani wcześniej, zanim zaczął on kategoryzować postawy Polaków. Okulus przy opisie grupy trzeciej wyraźnie precyzuje, że byli to strażacy, którzy podczas akcji likwidacyjnej przywołani w pewnym momencie przez jednego z Niemców: rzucili się jak sfora psów na zwierzynę. Od tej chwili ,,pracowali razem” a jako miejscowi i strażacy czynili to lepiej do Niemców. Po wojnie sześciu z nich postawiono za to przed sądem, na 5 lat więzienia skazano komendanta. Kącki popełnił ewidentne fałszerstwo źródła. W artykule pominął charakterystykę trzeciej grupy jako współpracującej z Niemcami i odnoszącej się konkretnie do kilku członków OSP. Hieny cudownie spłynęły z relacji Okulusa w dół, by jako ,,trzecia grupa” zastąpić strażaków. Skoro celem artykułu było pokazanie szerokiego spektrum prawdy o postawach węgrowian, to co zrobiło sześciu członków OSP, było nieporównanie większą zbrodnią niż okradanie zwłok. Jednak to nie oni a hieny są obiektem zainteresowania redaktora Kąckiego. 3

Dlaczego aspekt wzbogacenia się przez grabież zwłok

okazał się bardziej godny

zaprezentowania go czytelnikom niż pomaganie Niemcom przy wyszukiwaniu kryjówek ukrywających się Żydów? Redaktor Kącki przy opisie grup hien nie wspomniał też ani słowem

opisanych

także przez Okulusa ,,dentystów”, którzy obrabowywali zwłoki podczas zakopywania ich na kirkucie. Okulus napisał o ,,dentystach” ochotnicy – miejscowe męty społeczne, na końcu rękopisu jest

zdanie:

Ogromna część ludności polskiej

potępiła czyny ,strażaków i

,,dentystów” a męty społeczne są w każdym narodzie”. Czemu umieszczenie hien w grupie mętów społecznych, jak również jednoznaczna i szeroka dezaprobata społeczna dla ich poczynań w tekście artykułu nie znalazła? Jakoś nie chce mi się wierzyć, aby ludzie którzy w ogromnej większości potępili ,,dentystów”, nie zrobiliby tego samego wobec wozaków, czy hien okradających zwłoki znanych z innej, zacytowanej też w artykule relacji Tchórzewskiego. Wróćmy na moment do historii wozaków. Okulus wspomina o nich, że sami zgłosili się do transportu zwłok, licząc na zyski z rabunku . Kącki tak cytuje Okulusa: Niemcy kazali mi usunąć trupy z miasta. Martwiłem się, że Polacy będą wykręcać się od tej czynności. W oryginale: Niemcy kazali mi usunąć trupy z miasta. Było ich blisko 40. Martwiłem się, że Polacy będą wykręcać się od tej czynności. U Kąckiego gdzieś znika z pozoru drobna informacja – o ilości zwłok. Nie ma również symbolu (…) oznaczającego dokonanie skrótu w relacji, choć w innych fragmentach artykułu redaktor je umieszczał. Tu autor artykułu celowo wprowadza czytelnika w błąd, bo sugeruje ze treść cytowanych wspomnień jest bez skrótów. Było ich blisko 40. Jak dużo potrzeba było wozów do przewiezienia takiej ilości ciał, zwłaszcza gdy część z nich to małe dzieci? Pytałem się ludzi ze wsi mających doświadczenie w kwestii ładowności konnych wozów. Ich zdaniem wystarczyłyby dwa.

Nawet przy

założeniu, że jest dziesięć zwłok na jeden wóz, daje to tylko cztery wozy. Jedna osoba wiezie, druga, a przyjmijmy nawet że dwie przetrząsają kieszenie zmarłych. Daje to w najbardziej ,,optymistycznej” dla Kąckiego wersji 16 osób, na blisko czterotysięczną ówczesną populację miasta. Tych ludzi istotnie dosięgła ,,tragedia moralna” Byłoby ich o 16 za dużo – ale nie stanowili pół procenta ogółu mieszkańców miasta. Podam też inny argument przemawiający za małą ilością wozów. Uprzątnięcie zwłok nastąpiło w pierwszym dniu likwidacji getta, dopiero pod wieczór uformowany pochód węgrowskich Żydów wyruszył pieszo siedemnaście

kilometrów do stacji w Sokołowie 4

Podlaskim. Niemcy zmusili wielu Polaków do transportowania własnymi wozami starców, chorych i dzieci. Niemcy działali z zaskoczenia, co niezbędne dla powodzenia planowanej akcji, musieli też pospiesznie zarekwirować wystarczającą liczbę wozów aby doprowadzić kolumnę Żydów w całości na stację kolejową, gdzie już czekały na nich wagony. Trudno uwierzyć , aby ktoś z Polaków odważył im się odmówić. Jak pisze Edward Kopówka w artykule ,,Getto węgrowskie” żandarmi nakazali burmistrzowi sprzątnięcie ciał pomordowanych po wymarszu kolumny Żydów a wiec i wyjeździe z miasta zarekwirowanych na potrzeby akcji wozów. Skoro kolumna liczyła 8 tysięcy ludzi, musiało być ich sporo. Czemu informacje, które w tym konkretnie opisywanym przypadku

pozwalają

oszacować niewielką liczbę ludzi przy grabieży zwłok, jakoś dziwnie w reportażu znikają? Sądząc z szerszego kontekstu tego wybranego dla potrzeb artykułu fragmentu wspomnień Okulusa tylko do nich, a nie do całej społeczności Węgrowa mogła się odnieść pojęcie ,,tragedia moralna”. Czy chodziło o to, żeby czytelnik nabrał przekonania o większym niż w rzeczywistości udziale węgrowiaków w tym haniebnym procederze? W tekście Kąckiego pada tylko słowo hiena, które odnosi się do czynności grabienia, a teoretycznie grabić może każdy. A przecież Władysław Okulus wyraźnie używa określeń: męty społeczne, szumowiny, które jednoznacznie lokują grabiących ludzi w obrębie marginesu społecznego. Zdanie męty społeczne są w każdym narodzie,

jest bardzo wymowne, bo

sugeruje jednoznacznie, że podobna sytuacja byłaby we Francji, Anglii czy Izraelu. Od wieków jak i teraz w przekroju

każdego społeczeństwa, są w bohaterowie, altruiści,

społecznicy, ludzie szlachetni o wysokich standardach moralnych, a niejako na przeciwległym biegunie sytuują się są męty i szumowiny, na szczęście jako margines. Kącki cytuje selektywnie Okulusa, kiedy mówi ,, tragedii moralnej społeczeństwa”o patologiach jednostek, ale bez przywołania tych przypadków, kiedy jednoznacznie zostali określeni autora jako margines społeczny. W przypadku wozaków pomija te dane, które wskazywałyby na niewielki zakres grabieży a już kompletnie ignoruje zdanie, które określa negatywną postawę ogółu społeczeństwa wobec tego typu procederów. Rękopis jest niewielki, nie można było tego przeoczyć, celowo to pominięto. Oczywiście są w reportażu przykłady ludzi, którzy ratują Żydów, treść reportażu wzbogacę o konkretne informacje: w samym powiecie węgrowskim medalem ,,Sprawiedliwi wśród narodów świata” odznaczono 51 osób a z samego Węgrowa sześć. Z artykułu można wyczytać, że otaczała ich potem społeczna anatema. Są posądzani o czerpanie korzyści majątkowych, bądź przez długie lata trzymają fakt udzielenia pomocy w tajemnicy, co sądząc

5

z treści artykułu, zdaje się sugerować ze społeczeństwo węgrowskie ma do negatywny stosunek do ich bohaterskiej postawy. Istotne jest więc, jak wypadł ogół społeczeństwa węgrowskiego w czasach okupacji i dlatego relacja Okulusa jest szczególnie ważna, bo o tym aż trzykrotnie pisze. Pan Władysław publikując swoje wspomnienia, zadbał o obiektywizm przedstawiając szerokie spektrum postaw od bohaterstwa po zbrodnie. Starał się opisać bez upiększeń to, co się wydarzyło wiec i jego ocena postawy ogółu społeczeństwa spełnia moim zdaniem kryteria obiektywizmu. Zestawię więc razem wspomniane wcześniej charakterystyki postaw społeczeństwa węgrowskiego w czasie wojny. Pierwsza negatywna - Dla ludności żydowskiej była to tragedia biologiczna, dla ludności polskiej moralna”. (Choć przypominam, że Okulus odniósł te słowa w stosunku do postawy wozaków których nie mogło być dużo ) Druga pozytywna - Grupa pierwsza, najliczniejsza,, nie tylko okazywała Żydom współczucie, ale i pospieszyła im z pomocą, ukrywając ich i dostarczając żywność, choć groziło to śmiercią. (jest oczywiście w tekście pejoratywne przedstawienie dwóch pozostałych grup, ale słowo ,,najliczniejsza” ustala w moim mniemaniu właściwe proporcji ilościowe na korzyść społeczności Węgrowa). Trzecia pozytywna - Ogromna część ludności polskiej potępiła czyny ,strażaków i ,,dentystów” a męty społeczne są w każdym narodzie. Redaktor Kącki znał wszystkie trzy a wykorzystał tylko tę pierwszą. Pojawia się istotna wątpliwość, czy

sposób, w jaki wykorzystał posiadane

informacje w artykule,

świadczy o jego bezstronności i przedstawianiu obiektywnej prawdy? Po prostu pan redaktor pominął wszystkie stwierdzenia, które przemawiają na korzyść mieszkańców Węgrowa jako ogółu

a wyeksponował to, co mogłoby świadczyć na ich

niekorzyść. Problem z wiarygodnością artykułu nie polega moim zdaniem na tym, że wyciąga on na światło dzienne wstydliwe sprawy, ale na tendencyjnym sposobie, w jaki zostały one przedstawione. W części współczesnej reportażu, redaktor Kącki na siłę chciał udowodnić, że starsze pokolenie węgrowiaków w temacie dotyczącym relacji polsko – żydowskich czasów wojny nabrało wody w usta, mur milczenia wyrósł wokół tego tematu, a jakakolwiek

próba

przypomnienia powoduje nerwowe, negatywne reakcje. Jedna z wypowiedzi sugeruje, ze wielu skorzystało materialnie na tragedii holokaustu i to jest powodem znamiennego milczenia. W tym stwierdzeniu dostrzegam klucz do zrozumienia intencji autora reportażu. 6

Pan redaktor Kącki zadał sobie wiele trudu, by tak dobrać materiały, aby czytelnik reportażu doszedł po jego lekturze do przekonania że istotnie ,,było ich wielu” – niestety z ewidentną szkodą dla prawdy i krzywdą dla węgrowian czasów wojny, którzy w zdecydowanej większości przeżyli piekło okupacji bez piętna niegodnego wzbogacania się na czyjeś tragedii. Mur świadomego przemilczenia wyrósł w reportażu wokół tych źródeł które to potwierdzają.

7

View more...

Comments

Copyright © 2017 ECITYDOC Inc.